Próbki i jesienne klimaty :)

Wczoraj dostałam dwie paczuszki z próbkami.
W jednej znajdowały się 3 próbki hipoalergicznego proszku do prania dla dzieci


W drugiej z Everydayme próbka płynu Fairy 
(miałam od nich próbkę Gilette ale przy przeprowadzce się zapodziała, więc zdjęcia nie mam)



No i na dobre zagościła u nas jesień :(  ptaki odlatują i wcale się im nie dziwie ;)
Dziś rano na termometrze miałam 3 stopnie. Toć to jeszcze wrzesień jest! Na szczęście zdarzają się jeszcze przebłyski słońca. 







Czytaj dalej >

Współpraca No1

Jak pewnie część z Was zauważyła na blogu pojawiła się nowa zakładka "Współpraca".
Tak udało mi się nawiązać pierwszą współpracę! :)




W ramach niej otrzymałam 4 duże próbki (na zdjęciu 3, bo jedna osoba już testuje ;) ) i 10 małych.
Produktem jest, niektórym juz znany Beta-Skin Natural Active Craem.



 Jest to dermokosmetyk, a właściwie lek dla osób, które zmagają się m.in. z:
- atopowym zapaleniem skóry
- łuszczycą
- trądzikiem młodzienczym
-łojotokowym zapaleniem skóry 
- kontaktowym zapaleniem skóry.


Aktywne składniki (informacja producenta):


Z informacji zamieszczonych w ulotce doczytałam, iż może się przydać praktycznie każdemu (łącznie ze mną) gdyż nie stosuje się go tylko w chorobach skóry ale też w stanach, które to choroby poprzedzają. Minimalizuje bowiem uczucie swędzenia, pieczenia, nadmierne złuszczanie, a także suchość i zaczerwienienie skóry. Pomaga też skórze podrażnionej działaniem UV. Preparat głęboko penetruje naskórek, a na powierzchni tworzy warstwę ochronną zapewniającą odpowiednie nawilżenie, zapobiegając jednocześnie ucieczce wody ze skóry. Wspomaga procesy regeneracyjna, usuwa wolne rodniki, działa przeciwstarzeniowo, zmniejsza podatność skóry na podrażnienia.


Z opisu wynika, że preparat jest bardzo dobry. Sama mam kilka miejsc na skórze gdzie chętne go wypróbuję i na pewno opisze Wam rezultaty.
W najbliższym czasie poinformuję także o rozdaniu próbek tegoż wyrobu medycznego.
Czytaj dalej >

Lakier do paznokci - jeden z wielu ;)

Od mniej więcej 3 miesięcy zaczął mi się "lakierowy szał". Kupowałam lakiery, które wpadły mi w oko, było lato więc kolory raczej pastelowe, jasne, żywe. 
Dziś jednak opowiem o lakierze, który kupiłam jako ostatni

Golden Rose Rich Color

Opis producenta:
Seria wysokiej jakości lakierów do paznokci. Wygodny, szeroki pędzelek umożliwia równomierne rozprowadzenie lakieru, nie pozostawiając smug. Już jedna warstwa zapewni idealne krycie i wysoki połysk. Długotrwała formuła gwarantuje trwałość lakieru, czyniąc go bardziej odpornym na odpryskiwanie i wszelkie uszkodzenia mechaniczne. Seria zawiera 51 najmodniejszych odcieni.

Z tej serii mam już kilka lakierów. Pierwszy raz jednak kupiłam lakier w takim odcieniu.






Moja opinia:
Opis producenta jak najbardziej się zgadza. 
+ Lakier trwały - malowałam paznokcie jedną warstwą w niedzielę rano a nadal utrzymuje się na paznokciach, mimo wykonywania codziennych prac domowych.
+ Dobre krycie - wystarcza jedna warstwa, dla mocniejszego koloru można dać dwie
+ Pędzelek - szeroki, miękki, idealnie nakłada lakier
+ Nie zostawia smug
+ Zapach szybko się ulatnia
+ Cena - ok. 5-7zł / 10.5ml
- Minusów brak.

Jako, że mam jeszcze kilka innych odcieni z tej serii później dodam Wam tylko zdjęcia jak wyglądają na paznokciach, bo moja opinia o całej serii jest taka sama. 
Ta marka to póki co mój faworyt w świecie lakierów :)


Czytaj dalej >

Wyniki pierwszego rozdania!

Do rozdania  http://lifewithsatisfaction.blogspot.com/2013/09/rozdanie-na-powitanie.html   zgłosiły się w kolejności:
1. Piekarnik Laury
2. Ewa TK
3. Emilia Jadeitgirt.

Wielkie losowanie nie ma tutaj sensu więc aby zwiększyć szanse postanowiłam, że każda z Was będzie miała 2 numerki z kostek. I tak odpowiednio:
1 osoba - nr 1 i 4
2 osoba - nr 2 i 5
3 osoba - nr 3 i 6.
Kończąc owijanie w bawełnę - losujemy!


Zwycięzcą zostaje zatem
Piekarnik Laury

Gratuluję i proszę zwycięzce o dane do wysyłki na e-mail
natczaja@gmail.com



Kolejne rozdania już są planowane, więc zapraszam do oglądania bloga ;)

Czytaj dalej >

Pierwsze koty za płoty! :) Hand-made part 1

Niedziela... Do tego deszczowa pogoda i przeziębienie :(
Nic twórczego nie przyszło mi do głowy, więc pokaże Wam pierwsze efekty mojej twórczości hand-made :)
Wiem, że dla kogoś kto się tym zajmuje to błahostka ale w moim przypadku okazuje się, że brak zdolności manualnych i trzęsące się ręce to początek trudów w tej dziedzinie. 
Owijania w bawełnę koniec! Oto moje pierwsze hand-made'owe dzieci :)


Pierwsze siedem par kolczyków.
Matko! Tu się przekonałam jakie ja mam wielkie, niezdarne palce ;)



Bransoletka charms - miś, żaba, słonik.


Naszyjnik na błękitnej bazie z zawieszką.


Mój ulubieniec - łańcuszek z zawieszką - aniołek z serduszkiem.
(w końcu mogę regulować długość łańcuszka do swoich potrzeb :) )




A czy Wy lubicie biżuterię hand-made?
Czytaj dalej >

Czekoladowa maska odbudowująca z keratyną

Jakiś czas temu będąc u koleżanki fryzjerki moje włosy zostały potraktowane czekoladową odżywką. Jest to jedna z serii profesjonalnych kosmetyków fryzjerskich ogólnie nie dostępna dla klientów detalicznych..

Słowo od producenta:


Rzeczywiście ma bardzo delikatną i przyjemną konsystencję.


Maska dozowana jest dzięki pompce z dodatkową miarką. Możemy przez to wziąć tyle produktu ile do naszych włosów potrzebujemy.


Moja opinia:
Maska sprawia, że włosy są miękkie, delikatniejsze w dotyku i łatwiej się układają.
Ma bardzo przyjemny czekoladowy zapach.

Plusy:
+ zapach
+ pompka z dozownikiem
+ łatwa do rozprowadzenia konsystencja
+ działanie zgodne z opisem

Minusy:
- u mnie spowodowała oznaki łupieżu :(
Chociaż nie u wszystkich musi to wystąpić. Moje włosy są "dziwne" i długo przyzwyczajają się do nowości. Koleżanka stosuje długo i nigdy nie miała z nią żadnych problemów.

Przy jednorazowym użyciu u fryzjera maska naprawdę poprawiła włosy, chociażby w zakresie delikatności. Skóra głowy zaczęła protestować dopiero przy używaniu przez około miesiąc. Może więc warto czasem spróbować czegoś dla odmiany? :)
W związku z tym, że je jej raczej używać nie będę (chyba, że raz na jakiś czas), planuję w najbliższym czasie rozbiórkę - rozdanie ;)


Czytaj dalej >

Zakupki i wygrana :)

W facebookowym konkursie Rafiki udało mi się wygrać bransoletki - niespodzianki





Zapraszam na ich profil. 
Często mają konkursy - rozdania, w których można wygrać fajną biżuterię :)


A na "biedronkowych" zakupach wzbogaciłam się o szklankę Lipton dołączoną do 2 opakowań herbat piramidek: czarnej z cytryną i zielonej z mandarynką i pomarańczą.





W sam raz na nadchodzące chłodne wieczory i jesienną chandrę :)


A Wy jak rozgrzewacie się w jesienne dni?



I przypominam o rozdaniu! :)



Czytaj dalej >

Zapraszam w moje nowe skromne progi! :)

W związku z tym, że nie chcę tutaj chaotycznej mieszaniny ciasta przeplatanego kosmetykami,
w połączeniu z sosem biżuterii. w naczyniach modowych nowości
postanowiłam założyć dodatkowy blog typowo kulinarny.
 
Zapraszam do mojego Życia pisanego smakiem!
 
 
 
 
 
Udanych obserwacji i czytania życzę ;)
o komentarze i Waszą obecność oczywiście proszę!

Czytaj dalej >

Pomysł na...

Szukając innego smaku, który mogłabym zaserwować na obiad / kolację postanowiłam wypróbować jeden z "gotowych" Winiary. Jako, że moja rodzina ubóstwia pierś z kurczaka i wszystko kręci się wokół niej wybrałam Soczystą pierś kurczaka z czosnkiem i ziołami.



Zapach unoszący się po otwarciu opakowania naprawdę był obiecujący. Co prawda moja córka nie cierpi czosnku ale pomyślałam, że uda mi się przemycić te śladowe ilości :)







Tak jak napisane na opakowaniu, papirus jest dobrze przyprawiony, jednak pierś nie może być za gruba.













Mimo wszelkich moich obaw co do smażenia bez tłuszczu w tym wypadku naprawdę jest to możliwe. Aromat przypraw i ziół wydobywający się z zawiniątka zaostrza  apetyt.


Pierś z kurczaka w takiej postaci to zawsze jakaś odmiana. Nawet najwięksi zwolennicy panierowanych kąsków czasem mają ochotę na inną wersję mięsa.


Kurczak pieczony w papirusie przybiera złoty kolor i to jest ten moment kiedy wiemy, że to "już" :)



Mięso robione w papirusie jest naprawdę bardzo soczyste, mięciutkie, aromatyczne.
Moja wersja z warzywami podana na obiadokolację.

Plusy: 
- smak
- aromat
- kruchość mięsa
- wszystkie przyprawy w jednym opakowaniu
- cena

Minusy:
- papirus mógłby być trochę większy, 
żeby zmieścić w nim większe kawałki kurczaka

Czytaj dalej >

Rozdanie na powitanie! :)

W związku z otrzymaną paczuszką stwierdziłam, że chętnie się nią podzielę :)
Tak więc przyszła pora na pierwsze rozdanie!


W skład rozdania wchodzą:
1. Odżywka intensywnie wygładzająca
2. Maska nawilżająca
3. Maseczka różana
4. Kozie mleko - cera sucha
5. Preparat złuszczający do stóp.


Rozdanie do 22.09.2013

Warunki udziału:
1. Obserwowanie  bloga
2. Komentarz pod postem "biorę udział"
3. Dodanie notki o rozdaniu na blogu - mile widziane :)


Powodzenia!


Czytaj dalej >

Wygrałam! :)

W piątek listonosz dostarczył mi paczuszkę z bidonem POWERADE :)
Jak już zacznę chodzić na siłownie (albo przynajmniej ćwiczyć w dom ;) ) to się przyda.



I... uwaga, uwaga! 
Mega zestaw odżywek, maseczek i akcesoriów wygranych w konkursie (nie pamiętam gdzie, bo to było jakieś 2 miesiące temu i całkiem o tym zapomniałam).
Jestem przeszczęśliwa, bo takiej paki jeszcze nigdy nie dostałam! :)



Czytaj dalej >

Owsianka - królewskie śniadanie! :)

Czytaj dalej >

Francuskie z brzoskwiniami

Czytaj dalej >

Testerka :)

Chyba każdy z nas lubi przetestować produkt przed jego zakupem. Od kilku lat biorę udział w testach konsumenckich streetcom. Okazuje się, że wielu moich znajomych po przetestowaniu produktu jest dużo bardziej skłonnych do zakupów jeżeli sprawdzi wcześniej wady i zalety urządzenia, gadżetów czy potraw.
Postanowiłam wrócić do dawnych zainteresowań i przystąpiłam do kolejnych narzędzi marketingu szeptanego: talkmarketing.pl oraz rekomenduj.to. Czekam na weryfikację danych i liczę na masę kampanii :)
Jako tester uwielbiam to dodatkowe zajęcie. Oprócz korzyści jakie niesie za sobą wypróbowywanie nowości mogę spędzać czas ze znajomymi. Za każdym razem (nawet bez próbek ;) ) plotkujemy na temat kosmetyków, przypraw, sprzętu, który mamy w domu. Nie jest to zatem praca, a przyjemne doświadczenie, dzięki któremu można odkryć ciekawe produkty.

Czytaj dalej >

Changes....

Nie mam ostatnio na nic czasu, a wszystko spowodowane jest tym, że.... 
przeprowadzam się! 
Pakowanie to to w życiu czego najbardziej nie lubię. 
Mam jednak nadzieję, że to mieszkanko będzie już take nasze :)

Faceci myślą, że kobiety lubią chodzić po sklepach. Nie wiem, może jestem dziwna ale mnie akurat nieziemsko to męczy... Weekend spędzony na poszukiwaniu swojego meblowego stylu.
 Na szczęście moim zdaniem udany. 
Tyle w sklepach różnych deseni, fasonów. Mimo wszystko ciężko jednak dopasować coś do siebie.
 Suma-summarum pozostał odcień jasnego drewna z ciemnymi dodatkami dla kontrastu.





Mam nadzieję, że jak już się urządzę 
to będę miała więcej czasu, bo chce tu troszkę popisać ;)
Czytaj dalej >
NATIblog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka