Ratujmy skórę po opalaniu - Żel S.O.S. na oparzenia słoneczne, Yves Rocher

Lato w pełni. Słońce grzeje i z pewnością wiele osób korzysta z promieni słonecznych, by poprawić koloryt skóry swojego ciała. Niestety czasami, mimo, iż wydaje się to niemożliwe słońce dopiecze naszej skórze troszkę za bardzo. 
Co wtedy? Kilkadziesiąt lat temu na oparzenia słoneczne stosowało się okłady z maślanki. Podobno to pomagało. Kto jednak dziś chciałby spędzić kilka godzin na leżeniu z maślanką np. na plecach?

Na szczęście Yves Rocher wyszedł na przeciw problemom z opalaniem. 
Ostatnio do zamówienia dorzuciłam

Żel S.O.S. na oparzenia słoneczne, Yves Rocher




Kilka słów od producenta:
Niezwykle świeży żel wzbogacony o wyciąg z aloesu o właściwościach łagodzących, koi skórę i błyskawicznie nawilża. Stosować na twarz i ciało po każdej ekspozycji słonecznej. 
Formuła testowana pod kontrolą dermatologiczną.
Skład pochodzenia roślinnego: wyciąg z aphlo, wyciąg z aloesu.



Moja opinia:
Mam naturalnie ciemną karnację, więc opalanie zawsze przychodziło mi bez przeszkód i raczej nie dochodziło nigdy do oparzeń słonecznych. Żel jednak zakupiłam z myślą głównie o mojej córce i mężu. 
Opakowaniem jest tuba o pojemności 150ml z zamknięciem typu "klik".
Po otworzeniu opakowania wydobywa się delikatny, świeży zapach aloesu.
Konsystencja typowo żelowa, przy nakładaniu wydaje się lekko wodnista, wydajna. Dobrze się rozprowadza, szybko wchłania.

Mimo wszelkich zapewnień, moje ramiona otrzymały zbyt dużą dawkę słońca. Zaczęły piec do tego stopnia, że noszenie T-shirt'a sprawiało ból. Postanowiłam wypróbować żel S.O.S. od YR.
Po nałożeniu czułam intensywne ochłodzenie skóry. Starczyła dosłownie chwilka aby produkt zaczął wsiąkać w skórę. Produkt szybko wsiąkł, pozostawiając na skórze wyraźne ukojenie i nawilżenie. Drugiego dnia o bólu nie było już mowy więc produkt zdecydowanie pomógł.
Mąż natomiast "spalił" się dość bardzo. Skóra była zaczerwieniona i piekła niesamowicie. Żel nakładał ok 2 razy dziennie przez 2 dni. Już po pierwszym użyciu skóra zmieniła kolor na różowy. S.O.S. zdecydowanie przyniósł ukojenie. Drugiego dnia skóra nabrała opalonego koloru a dzięki produktowi na oparzenia YR była nawilzona i gładka w dotyku. Niestety po 3 dniach zaczął mu schodzić naskórek głownie z pleców. Zmusiłam męża do domowego spa ;) zrobiłam mu peeling na plecach i ponownie nałożyłam żel. Problem ze zrywającym naskórkiem zginął. Teraz cieszy się ładna opalenizną i gładka skórą.

Jeżeli nie wiem jak poradzić sobie z oparzeniami słonecznymi z pewnością możesz sięgnąć po ten produkt od Yves Rocher! :)
Nie spodziewałam się takiego efektu :)
Cena ok 30-35zł/150ml.
NATIblog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka