Zakończenie akcji Le Petit Marseillais - moje odczucia

Dobiegł końca okres akcji ambasadorskiej 
Le Petit Marseillais
organizowanej przez 

Jesteście ciekawe mojej opinii na temat zawartości i przebiegu całej akcji? :)



Akcja Le Petit Marseillais była moją pierwszą akcją organizowaną przez Rekomenduj.to. W przeszłości brałam udział w różnych testach konsumenckich organizowanych prze portal Streetcom, więc mam porównanie odnośnie tej akcji. 

Paczuszka, którą otrzymałam była bardzo ładnie zapakowana jak widać na zdjęciu. W zawartości był żel pod prysznic kwiat pomarańczy i mleczko nawilżające do ciała masło shea i migdał, a także po 20 próbek każdego produktu do rozdania dla znajomych. Dodatkowo "list przewodni" na temat bycia ambasadorką marki i mini-książeczka z opisem produktów i Prowansji.


Z produktami tej marki nie miałam nigdy wcześniej do czynienia. Widziałam je wielokrotnie w Naturze jednak ze względu na fakt, że chciałam wykorzystać zapasy, które miałam nie kupowałam ich.
Ucieszyłam się zatem kiedy okazało się, że załapałam się do testów :)

Żel pod prysznic
Żele u mnie w domu zużywane są w dużych ilościach, tym bardziej w okresie lata kiedy prysznic bierze się kilka razy dziennie. Produkt umieszczony jest w plastikowej butelce z zamknięciem typu "klik". Mam bardzo pozytywną opinię na temat tego żelu. Jest wydajny, bardzo dobrze się pieni, nie wysusza skóry i przepięknie pachnie. Producent ma rację w stwierdzeniu, że zapach Prowansji pozwala na relaks :)

Mleczko nawilżające
Tego typu produkty też w zwiększonych ilościach wykorzystuje głównie latem. Opakowaniem jest plastikowa butelka z pompką dozująca. Takie rozwiązanie jak wiecie preferuję ze względu na fakt, iż dzięki temu butelka nie jest oblepiona od kremu, a miarowe wydobywanie produktu także ułatwia korzystanie. Konsystencja mleczka przyjemna, kremowa. Nie zostawia tłustego filmu po użyciu, co też zdecydowanie jest plusem. Zapach lekko migdałowy, bardzo przypadł do gustu mnie i koleżankom. Największym plusem jest moim zdaniem fakt, że mleczko szybko się wchłania i naprawdę dobrze nawilża skórę pozostawiając ją miękką i delikatną w dotyku.

Akcja ambasadorska - plusy, minusy
Mogłoby się wydawać, że jeżeli ktoś dostał się do akcji i otrzymał darmowe produkty to powinien widzieć to w samych superlatywach. Ja jednak staram się podejść do tego realnie, bez słodzenia. 
Początek akcji  według mnie był rewelacyjny. Kontakt ze strony  Le Petit Marseillais z informacjami dotyczącymi całej kampanii był moim zdaniem fajną sprawą. Zaskoczył mnie też sms, w któryś piątkowy wieczór z życzeniami udanego weekendu.
Ale... no właśnie! Nagle moja skrzynka mailowa zaczęła być oblegana przez maile z nakłanianiem do przedstawienia na blogu / fb itp marki, produktów itd. Przysłane zostały gotowe materiały o żelach, mleczkach, Prowansji. To jeszcze zrozumiałam (mimo, że drażniła mnie częstotliwość maili), bo przecież firmie zależało na reklamie. Zaczęły mi jednak przeszkadzać smsy kilka razy w tygodniu  przypominające o raportach z treścią "Rozmawiałaś tylko z 5 osobami o kosmetykach LPM? Uzupełnij swoje raporty na www.rekomenduj.to. Liczymy na Twoje zaangażowanie!". Moim zdaniem jeżeli akcja trwa 6 tygodni to ja decyduje o tym kiedy wypełnię raporty, ważne żeby zmieścić się w ustalonych terminach.
Mimo to LPM przypadło mi do gustu i cieszę się, że przetestowałam produkty, bo z pewnością jeszcze po nie sięgnę.


A jak Wasze odczucia o testach ambasadorskich?
Czy osobom, które nie testowały dzięki Rekomenduj.to produkty przypadły do gustu?



Przypominajka o rozdaniu kolczykowym :)

NATIblog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka