Nadmiar czasu, brak efektów...

Witajcie Kochani! 
Ostatnio moje życie w blogoswerze umarło śmiercią naturalną... Nie ma mnie na blogu, nie ma na FB. 
Dzisiejszy post też będzie nie kosmetyczny, nie recenzyjny, prywatny, po prostu. 
Jeśli chcecie zapraszam do dalszej części :)


Jesteśmy świeżo po mikołajkach, wchodzimy w czas oczekiwania na święta. Córcia  namówiła mnie do wyciągnięcia choinki w wersji mini. Ta świąteczna będzie duża i żywa, pachnąca.
Co Wam przyniósł Mikołaj? Jesteście zadowoleni z prezentów? Ja dostałam od Męża - Mikołaja kolczyki, a córka stwierdziła, że skoro w przedszkolu był pomocnik Mikołaja to ona tez będzie takim pomocnikiem i napakowała mi pełen but słodyczy:)

Skąd ten mój "zanik"? Paradoks - jestem na zwolnieniu, mam mnóstwo czasu, ale sił brak. Maluch daje w kość, ciągle leżę i naprawdę sporo śpię. I czekam na wyniki badań prenatalnych... Mam wrażenie, że to wszystko plus pogoda działa na mnie podwójnie depresyjnie. Nie włączam komputera, bo szybko mnie on męczy, oczy i głowa bolą po kilku minutach. Pisanie postów tylko, żeby "naklepać" statystyki, bez przyłożenia się jest dla mnie bez sensu. I ta potworna "antyzdjęciowa" pogoda! Dlatego też nie ma żadnych recenzji ostatnio. 
Mam pomysł na kilka postów, produkty czekają na opinie więc pewnie niedługo wrócę.

Miłych, długich wieczorów Wam życzę ;)
NATIblog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka