Lirene, Multifunkcyjny krem na noc

Po długiej przerwie wracam do żywych. Komputer odżył, recenzje czekają. W między czasie dopadło mnie przeziębienie, a leczenie "naturalnymi" sposobami (ze względu na chęć uniknięcia antybiotyku przy Maluszku) trochę trwało i nie dawało sił do spokojnej pracy przy komputerze.

Dziś przychodzę z recenzją kremu na noc. W końcu dojrzałam do tego by zastąpić ponadczasowy Nivea na coś innego. Czy to był dobry wybór? :)


Wybór padł na "coś" co będzie przeznaczone dla każdej cery, jako, że moja ostatnio szybko zmienia się z tłustej w wręcz przesuszoną. Standardowo okolice nosa zostają zupełnie suche. 
Z marką Lirene szczerze mówiąc nie miałam zbyt dużo do czynienia. Wiem jednak, że cieszy się dobrą opinią, a produkty są dobrej jakości. Multifunkcyjny krem na noc miał nawilżać, łagodzić i koić, odżywiać, wygładzać. Zabrzmiało kusząco :)


Kilka słów od producenta:




Moja opinia:
Krem Lirene zapakowany jest w plastikowym słoiczku, który dodatkowo umieszczony jest w kartoniku. Na nim umieszczono całe chwalebne działanie produktu. Podoba mi się szata graficzna, prosta, przejrzysta, z konkretnymi informacjami. Słoiczek zabezpieczony jest dodatkowo sreberkiem - mamy pewność, że nikt przed nami nie moczył w nim paluchów.
Zapach bardzo delikatny, przyjemny. Nie lubię intensywnych zapachów kremów do twarzy, więc to zdecydowany plus. Konsystencja kremowa, niezbyt gęsta. Bardzo łatwo się rozprowadza i błyskawicznie wchłania. 
Jak z rzeczywistym działaniem kremu? Twarz naprawdę jest bardzo dobrze nawilżona. Skóra miękka, delikatna. W zdecydowanym stopniu zmniejszyły się zaczerwienienia, Po przebudzeniu twarz wygląda na naprawdę wypoczętą. Dodatkowo to produkt zupełnie pozbawiony parabenów. Jak dla mnie to naprawdę dobry krem.





 Jestem ciekawa jak sprawdzają się inne produkty z tej serii. Miałyście? Jak się sprawdziły?
NATIblog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka