Moja włosowa historia


Z racji tego, że  mamy weekend kolejny luźny  post. Postanowiłam  pokazać Wam jak zmieniały się moje włosy przez kilka ostatnich  lat. Zapraszam do  dalszej części posta  :) 


Chyba każda z nas czasem marzyła o włosach  zupełnie innych niż te, które otrzymała od matki natury. Moje były  kruczoczarne, gęste, kręcone. Zawsze marzyły  mi się proste i w kolorze  blond. 

Jako roczna dziewczynka miałam bujną  czuprynę, a'la Murzynek  Bambo :) niestety chemioterapia i dalsze leczenie sprawiły, że włosy wypadły, a te które pojawiły się na ich miejscu nie były już takie fajne. Owszem kręciły się, ale raczej były to szade fale  niż równe loki.
Jako nastolatka idąc  za modą, dorwałam  swoją  pierwszą  prostownicę. nie świadoma  niczego używałam tej z blaszaną  powierzchnią  prostujacą. W efekcie włosy były suche i popalone. W celu regeneracji wróciłam do  loków (1 zdjecie, III klasa LO,2008r.). Choć perspektywa dojazdu do liceum, 3km drogi do autobusu i do tego wstanie szybciej, żeby ułożyć  włosy nie była zbyt kusząca. 
Było postanowienie  zapuszczania. Jak urodziła się Wiki (2010r) stwierdziłam, że czas na zmiany. Chciałam  blond! Efektem  rozjaśnianiem w domu były biało żółte włosy, spalone końce  i pół  roczna córka, która bała się własnej matki ;) nie było wyjścia  trzeba było je ściąć. I tak z włosów prawie do pasa wróciłam od fryzjera z krótkim bobem. Zachciało  mi się  być rudzielcem. Po jakimś czasie, chyba z wygody zaczęłam wracać do koloru podobnego do naturalnego. 


Potem znów były loczki, na zmianę  z prostownicą. Kolejny etap 'ja chcę rude' (2012r). Wszyscy jednak powtarzali, że  w ciemnych najlepiej więc stosując kolejne pudła odżywek  powoli zregenerowałam mój  już  nie tak gęsty  chruścik i wróciłam do czarnego koloru włosów.


Włosy rosły, ale w zeszłym roku, kiedy zaszłam w ciążę  strasznie zaczęły wypadać. z takich za łopatki znów skróciłam do ucha. Jak mąż  zobaczył  mnie po raz kolejny z bobie był 'lekko zdziwiony ';)
W kwietniu wyrównałam długość całości, bo drażnił mnie dłuższy przód. Teraz włosy mam długości do ramion, ale zupełnie się nie układają i już planuję wizytę u fryzjera, żeby tchnąć  w nie trochę  życia.


Obecnie mam włosy z dwóch ostatnich zdjęć. Teraz planuję  zapuszczanie, regenerację i zero akcji typu 'będę blondynką' ;)
Testuję  akurat serię do ciemnych włosów  Pilomax, raz na dwa tygodnie olejuje włosy, staram się tak często ich nie prostować. Zobaczymy jakie będą efekty.

A Wy miałyście jakieś szalone pomysły z włosami?:)

(Przepraszam za jakość niektórych zdjęć, były robione w różnym czasie  różnymi aparatami )
NATIblog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka