Nivea błyskawicznie nawilżający krem do rąk. Skóra przesuszona, morskie minerały

Kremy do rąk schodzą u nas w domu w zastraszającym tempie. Oboje z mężem mamy dość suche dłonie, wiec tych produktów zużywany dużo. Dziś pora na kolejny z tej dziedziny.


Markę Nivea cenie za ich ponadczasowy krem "do wszystkiego". W mojej rodzinie był odkąd pamiętam. Długo stosowany jako krem do twarzy przez babcię, mamę, tatę, a także mnie. Słynął z dobrego nawilżania i regeneracji skóry. Jedynie w okresie zimowym, podczas wychodzenia na dwór  stosowane były inne, ponieważ klasyczny Nivea zawierał dużo wody, która na mrozie nie bardzo chciała współpracować z cerą. 
Dlatego też kiedy zobaczyłam krem do rąk tej marki, w dodatkowe "błyskawicznie nawilżający " nie zastanawiałam się długo nad dodaniem go do koszyka zakupów.  Czy słusznie?


Kilka słów od producenta:



Moja opinia:
Krem zapakowany w miękka, plastikową  tubkę o pojemności 75 ml. Zamykana "na klik", na który można też postawić krem. Konsystencja dość rzadka. Zapach typowy dla kremów Nivea. 
No dobrze to jak z działaniem? I tu zaczynają się schody. Po nałożeniu na dłonie produkt wchłania się bardzo szybko. Przez kilka pierwszych minut mamy wrażenie, że skóra jest dobrze nawilżona. Po tym czasie jednak uczucie to mija. Dłonie dalej są suche, tak jakbyśmy nie używali żadnego specyfiku. Początkowo myślałam, że to dlatego, że mamy tak przesuszanie ręce. Stosowaliśmy wiec go kilka razy dziennie, ale efekt był znikomy. Po umyciu rąk mydłem, które nie wysusza moje dłonie są w tym samym stanie. 
To 10 zł wydane na krem uważam za wyrzucone w błoto. Wole kupić czerwonego Garniera, lub niebieski Evree i mieć jakiś efekt ze stosowania kremu.


NATIblog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka