Opalanie z Soraya

Lato sprzyja przebywaniu na świeżym powietrzu, a co za tym idzie łapaniu przez skórę promyków słonecznych. O swoją skórę trzeba dbać, odpowiednio ja zabezpieczyć i pielęgnować. Przez ostatnie tygodnie testowałam wraz z córką dwa produkty marki Soraya. Dziś zapraszam Was na krótką recenzję :)



Marka stworzyła serię do opalania dla dzieci. Ja jednak też używałam tych produktów dla siebie. W skład zestawu wchodzi balsam do opalania SPF 20 (są też mocniejsze filtry), oraz balsam po opalaniu.


# WODOODPORNY BALSAM DO OPALANIA SPF 20




Balsam zapakowany jest w miękką, plastikową butelkę o pojemności 200ml, z zamknięciem na klik. Mimo częstego używania nic z nim się nie dzieje. Ma przyjemny kremowy zapach. Konsystencja treściwa, dosyć gęsta. Po nałożeniu zostawia lekką jaśniejszą ochronną warstewkę, pewnie za sprawą filtra. Jest dosyć wydajny. Córka stosowała go przez kilka tygodni, przy każdym wyjściu na dwór. Lekko się opaliła. Mimo sporych upałów nie ma jednak żadnych niepożądanych zmian na skórze. Po kąpieli w jeziorze, nie smarowałam jej ponownie, filtr był wyczuwalny na skórze. Potwierdza to wodoodporność kosmetyku. Ja również stosowałam go u siebie. Zarówno na ciele jak i na twarzy słońce nie wyrządziło mi żadnej szkody. Myślę, że dobrze się w niego zaopatrzyć. Nie uczula, nie powoduje podrażnień. My mieliśmy wersję z filtrem SPF 20, ale są też 30 i 50, więc każdy znajdzie coś dla siebie.




**************************************

# ŁAGODZĄCY BALSAM PO OPALANIU




Podobnie jak poprzednik balsam po opalaniu umieszczony jest w miękkiej, plastikowej butelce o pojemności 200ml. Zamknięcie jak poprzednio nie stanowy problemu. Balsam stosowany był u córki każdego dnia wieczorem, jako, że cały dzień zazwyczaj spędzała na dworze. Skóra była przyjemnie nawilżona, miękka, odżywiona. Również mi balsam przypadł do gustu. Moje cielsko też się nawilżyło ;) W połączeniu z balsamem do opalania to świetny zestaw do kontaktu ze słońcem. Nie wiem jak sprawdziły by się w tropikach ( ;) ), ale w naszych sierpniowych upałach sprawdziły się naprawdę dobrze :)




NATIblog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka